Urodziny

7 marca 2005

Dziś skończyłem 27 lat. Niby to nic, ale tak na prawdę jestem dopiero na początku drogi, choć powinienem się już jakoś ustabilizować. Spośród wszystkich kuzynów jeden tylko jeszcze jest nichts ferheiratet ale „ma powód”, no i ma już jakieś życiowe oparcie…

Anyway, przyniosłem dziś do pracy trochę placka, kumple mnie „zaskoczyli” szampanem Picolo i na prawde zaskoczyli tortem. No i co? No i ustawili 29 świeczek… No fajnie! Potem Krystian tłumaczył, że jak wkładali, to nie liczyli.

Wieczorem było wyjście na piwo. Z zaproszonych gości przyszli: z naszego działu (zaproszenie „z automatu” poszło jeszcze na jesieni i siadło w Outlooku) przyszedł Marcin (urodziny tydzień temu, też ’78), Ania i Zbyszek. Z sąsiednich działów nikt nie przyszedł, ale (uwaga!) pojawiła się Mandarynka. Bawiliśmy się w Jezzdzie, fajnej tancbudzie w stylu Disco.

Tagi: ,