Nie pożyczać samochodów

17 marca 2005

Wczoraj była taka impra, że kumpel mnie poprosił o zaopiekowanie się autem. Wspomniał coś o szwankującym akumulatorze, ale co mi tam :). Dziś rano odstawiając ten samochód pod pracę zatrzymałem się na przejeździe i wyłączyłem silnik – normalka. Jest marzec i nadal jeżdżę ze światłami – nie całkiem normalka. Świateł nie wyłączyłem – błąd, poważny błąd.

Jak już zebrało się klika osób, poprosiłem kumpli o pomoc w odpaleniu na popych (sam nie umiem, ale pchać mogę). Po drodze zgarnęliśmy właściciela auta, który wysłuchał historyjki, przyjął przeprosiny, po czym jak doszliśmy do auta wsiadł i go odpalił… Hmmm.

Jak w tytule.

Tagi: