Google Baloon
…filled with hot air.
Szybkość generowania stron, szczególnie po dłuższym używaniu przeglądarki, już nie jest tak imponująca. Brak gestów. Speed dial budowany dynamicznie na podstawie historii (wyobraźcie sobie, że pojawiają się tam strony, powiedzmy, kompromitujące).
I animowane zakładki – fajne, ale przez 10 sekund. Kiedy zaczynam coś czytać, zakładki pojawiają się jak szalone (middle-click, oh how I adore thee). Część z nich faktycznie czytam, część jest tylko źródłem kolejnych odnośników. Większość „w tle”. Firefox/Opera nie robią problemów – dostosowują szerokość w jednym kroku, nothing fancy. Chrome… no cóż. Po godzinie uznałem, że to nie ma sensu, bo przy ciągłym ruchu nie mogę się skupić na tekstach, które chciałem przeczytać.
Do tego na polskim Google Blogu pojawił się tekst opisujący Chrome’a. Długi, wyważony, głoszący peany na cześć produktu i firmy. Przeglądarka robiona przez użytkowników sieci dla użytkowników sieci? Brzmi nieco patetycznie. Czy ludzie z zespołu IE nie używają Internetu? Czy ludzie z Mozilla Foundation nie używają Internetu? Czy Operowcy nie używają internetu?
Co mnie rozśmieszyło najbardziej? „My”.
Ponieważ spędzamy tak dużo czasu online, zaczęliśmy poważnie zastanawiać się jak powinna wyglądać przeglądarka internetowa, która byłaby najlepiej przystosowana do spełniania wcześniej opisanych zadań. Zdaliśmy sobie sprawę, że ewolucja sieci, z prostych stron tekstowych do zaawansowanych i bogatych w treści multimedialne witryn, sprawiła, że funkcja przeglądarki też powinna być zupełnie inna niż wcześniej zakładaliśmy. Sama przeglądarka www nie jest już wystarczająca, potrzebujemy nowoczesnej platformy, zbudowanej na potrzeby dzisiejszego internetu. Podjęliśmy wyzwanie.
Podpisane przez: VP Product Management, Engineering Director, przetłumaczone przez Associate Product marketing Manager. Lubię takie marketingowe gadki-szmatki. Ktoś kiedyś powiedział, że blogi prowadzone przez pracowników firmy w środowisku kontrolowanym przez firmę są wyłącznie tubą propagandową. Widziałem techniczne blogi na blogs.msdn.com, techniczne blogi na my.opera, a Google? Tymczasem Chrome idzie do kosza1. Przynajmniej na razie.
UPDATE: Ciekawostki licencji Chrome.
1 No dobra, nie mam jeszcze Maca. Czyli powinno być: odinstalowuję Chrome’a. Tagi: google, sieć














