Dominikana (4)
Na terenie ośrodka było kilka restaurcji w formie bufetu (na plaży, przy recepcji, przy większości basenów – 2 z nich akurat były remontowane), bar przy każdym basenie, niesamowita kawiarnia „posklejana” z altan i wieżyczek i kilka restauracji „a’la carte”.
Wśród wielu gatunków zwierząt żyjących w hotelu najzabawniejszy był malutki czarny ptaszek najwyraźniej uzależniony od słodzika. Kradł go ze stolików w ilościach niemal hurtowych. Kelner nazwał go chinchilin, trochę googlania i proszę: Quiscalus niger.
Restauracja z bufetem
W drodze do meksykańskiej restauracji
Słodzik…
…kradziony przez tego ptaszka.


















