Po raz kolejny zamarzył mi sie MacBook Pro. Po raz kolejny spojrzałem na ceny i mi się odechciało. Prawie…
Używam ostatnio brata jako zewnętrznego głosu rozsądku. Ile razy chcę popełnić coś poważnego, najpierw dzwonię do niego. Rozmowa brzmi np. tak:
- Co myślisz o kolekcji Hitmana?
- Wiesz, na prawde ciekawa grafika jest tylko w Blood Money, a i grywalność wzrasta w kolejnych cześciach…
- No to jednak poczekam. Cześć, trzym się.
Tak było i dziś. Rozmowę zacząłem od słów “Mac”, “laptop” i “pożyczka”, a on zamiast pokazać mi, że cały pomysł jest do kitu, przyczepił się tylko do słowa “pożyczka”. Innymi słowy poradził mi, żebym poczekał kilka miesięcy, a pieniądze wpłacał na lokatę albo fundusz. I tak będę “wydawał” te pieniądze w miesięcznych ratach, ale przynajmniej odsetki bedą szły do mnie a nie do banku (taa, wiem, oni z głodu i tak nie umrą).
Nie wydaje mi się, żeby jakikolwiek fundusz był opłacalny tylko na pół roku, więc trzeba będzie znaleźć sobie lokatę. Ciekawe, czy któraś przynajmniej zrównoważy inflcję?