<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Demilitarized Zone &#187; korea</title>
	<atom:link href="http://blog.dmz.net.pl/tag/korea/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.dmz.net.pl</link>
	<description>Informacje z pola walki</description>
	<lastBuildDate>Sun, 01 Jan 2012 16:02:28 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Podróże: Korea (koniec)</title>
		<link>http://blog.dmz.net.pl/2008/09/26/podroze-korea-koniec/</link>
		<comments>http://blog.dmz.net.pl/2008/09/26/podroze-korea-koniec/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Sep 2008 05:00:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[korea]]></category>
		<category><![CDATA[photos]]></category>
		<category><![CDATA[travel]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.dmz.net.pl/?p=298</guid>
		<description><![CDATA[To już wszystko&#8230; Powrót do Polski był. Normalny, spokojny, w otoczeniu maluszków. Sidziałem blisko przodu sekcji, tak blisko jak się da nie zajmując miejsc, przy których można montować kojce. Pięć niemowlaków, 12 godzin i zero płaczu. Obejrzałem resztę filmów w bibliotece samolotu, przespałem 2 godziny (może ja po prostu nie potrafię spać w samolotach?), obita [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_299" class="wp-caption alignleft" style="width: 190px"><a title="Szjuczeiczin, Podżnani, Kotbusi, Dżillona Kora, Broczllapu, Dreisdein" rel="lightbox" href="http://blog.dmz.net.pl/wp-content/uploads/2008/09/2884662518_ebcc9f3bb1.jpg"><img class="size-medium wp-image-299" src="http://blog.dmz.net.pl/wp-content/uploads/2008/09/2884662518_ebcc9f3bb1-300x225.jpg" alt="" width="180" height="135" /></a><p class="wp-caption-text">Powrót - nad Polską</p></div>
<p>To już wszystko&#8230; Powrót do Polski był. Normalny, spokojny, w otoczeniu maluszków. Sidziałem blisko przodu sekcji, tak blisko jak się da nie zajmując miejsc, przy których można montować kojce. Pięć niemowlaków, 12 godzin i zero płaczu. Obejrzałem resztę filmów w bibliotece samolotu, przespałem 2 godziny (może ja po prostu nie potrafię spać w samolotach?), obita noga mi zdrętwiała ponad wszekie możliwości siedzenia.</p>
<p>Frankfurt &#8211; nareszcie ludzie mówią w jakimś przynajmniej częściowo zrozumiałym języku. Wrocław &#8211; nareszcie ludzie mówią w zrozumiałym języku (no, przynajmniej większość). Dom&#8230;</p>
<p>To, co mnie najbardziej zastanowiło, to co się ze mną działo po powrocie. Trochę już jeździłem po Europie, dwa razy byłem w Oslo na miesięcznych delegacjach. Tam nawet przy piwie z Niemcem i Brytyjczykiem śmialiśmy się z <em>1 etasje</em> na parterze &#8211; cała numeracja przesunięta. Po powrocie z Norwegii nie miałem żadnych schiz. W Korei byłem tylko dwa tygodnie, a po powrocie miałem schizy straszne. &#8222;Czy żeby zjechać na parter, to powinienem wcisnąć <em>1</em> czy <em>0</em>? I dlaczego <em>B1</em> jest oznaczone znakiem <em>0</em>?&#8221; Na szczęście szybko mi to przeszło&#8230; No może nie zupełnie &#8211; dziś (tzn. w środę, kiedy pisałem tego posta) byliśmy na obiedzie u Chińczyka, gdzie poprosiłem o pałeczki. Jak można jeść kurczaka z warzywami po chińsku &#8211; nożem i widelcem?!?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.dmz.net.pl/2008/09/26/podroze-korea-koniec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podróże: Korea (4)</title>
		<link>http://blog.dmz.net.pl/2008/09/25/podroze-korea-4/</link>
		<comments>http://blog.dmz.net.pl/2008/09/25/podroze-korea-4/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Sep 2008 05:00:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[korea]]></category>
		<category><![CDATA[photos]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[travel]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.dmz.net.pl/?p=226</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.dmz.net.pl/2008/09/25/podroze-korea-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podróże: Korea (3)</title>
		<link>http://blog.dmz.net.pl/2008/09/24/podroze-korea-3/</link>
		<comments>http://blog.dmz.net.pl/2008/09/24/podroze-korea-3/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Sep 2008 05:00:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[korea]]></category>
		<category><![CDATA[photos]]></category>
		<category><![CDATA[travel]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.dmz.net.pl/?p=173</guid>
		<description><![CDATA[W poprzednim odcinku: COEX Mall. Kimchi. Andong Jjimdak, ryż z groszkiem i marchewką, sok, pieczywo i owoce. W pierwszym tygodniu, jako wsparcie techniczne, zostałem zabrany do dwóch z naszych klientów. W piątek jednak zostałem zaproszony naTeam Building Event. Okazało się, że na ten tydzień, kiedy przyjechałem, pracownicy biura w Seulu zaplanowali spływ pontonem. No dobra, zobaczymy&#8230; Rano [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.dmz.net.pl/wp-content/uploads/2008/09/grill.jpg" rel="lightbox[173]" title="Grill"><img class="aligncenter wp-image-210" title="Grill" src="http://blog.dmz.net.pl/wp-content/uploads/2008/09/grill-430x115.jpg" alt="" width="430" height="115" /></a></p>
<p>W poprzednim odcinku: COEX Mall. Kimchi. Andong Jjimdak, ryż z groszkiem i marchewką, sok, pieczywo i owoce.</p>
<p><span id="more-173"></span></p>
<p>W pierwszym tygodniu, jako wsparcie techniczne, zostałem zabrany do dwóch z naszych klientów. W piątek jednak zostałem zaproszony na<em>Team Building Event</em>. Okazało się, że na ten tydzień, kiedy przyjechałem, pracownicy biura w Seulu zaplanowali spływ pontonem. No dobra, zobaczymy&#8230;</p>
<p><div class="wp-caption alignleft" style="width: 121px"><a title="38 równoleżnik" rel="lightbox[173]" href="http://farm4.static.flickr.com/3108/2870739715_08edbe8e16.jpg"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3108/2870739715_08edbe8e16.jpg" alt="" width="111" height="180" /></a><p class="wp-caption-text">38N</p></div>Rano zapakowaliśmy się do maleńkiego busa i ruszyliśmy na północ. Pierwszą ciekawostką było minięcie równoleżnika 38N &#8211; tego, który oddziela od siebie obie Koree. Po krótkim postoju i masie zdjęć ruszyliśmy dalej na północ. Zagęszczenie wojska rosło z każdą sekundą. W samych górach niosło się echo wystrzałów &#8211; pewnie jakieś ćwiczenia z dużymi pociskami. Poza tym &#8211; absolutny spokój.</p>
<p>Po zjedzeniu lunchu i przebraniu się w kapoki zaszliśmy na brzeg, gdzie chwyciliśmy za ponton i skocznie ruszyliśmy w dół rzeki. Przed spływem poradzono nam, żeby aparaty schować do busa, bo w pontonie będzie masa wody, więc nie mam absolutnie żadnych zdjęć. W dolinie było przecudnie: co rusz pojawiały się jakieś wodospady, samotne skałki, rośliny wiszące w połowie ścian wąwozu. Istny Orient.</p>
<p>Druga część imprezy to chyba miała być nagroda za walkę z rzeką. Po ogarnięciu się i przebraniu w suche rzeczy pojechaliśmy na kolację &#8211; grill po koreańsku. Na środku każdego stołu znajdowały się otwory, w których właścicielka umieściła po garńcu rozżarzonych węgli. Na tak przygotowanym ruszcie opiekaliśmy kawałki wołowiny i czosnku, które następnie jadło się z (czerwonym) sosem, liściem sezamu i sałaty. Nie mogło oczywiście zabraknąć kimchi w dwóch czy trzech postaciach (w tym, koniecznie kapusta). Do tego anchois, makarony, grzyby i wiele innych dziwnych potraw.</p>
<p><div class="wp-caption alignleft" style="width: 190px"><a title="Światła aut widzianych z tarasu knajpki [Gauss na 15 + Screen]" rel="lightbox[173]" href="http://farm4.static.flickr.com/3210/2871686990_4e4b6507ed_o.jpg"><img class="" src="http://farm4.static.flickr.com/3210/2871686990_4e4b6507ed_o.jpg" alt="" width="180" height="120" /></a><p class="wp-caption-text">Światła aut</p></div>O zmierzchu załadowalismy się do busa i ruszyliśmy z powrotem do miasta. Po dotarciu pod budynek biura poszliśmy jeszcze do interesującej knajpki&#8230; na czwartym piętrze. Winda, jakie normalnie montowane są w biurowcach zawiozły nas do maciupeńkiego lokalu z olbrzymim tarasem. Z tamtąd widok rozciągał się na park skrywający grobowce królów koreańskich, o tej porze stanowiący niestety czarną, nieprzeniknioną masę. Jedyne, co było widać, to najbliższe, oświetlone drzewo i sznur samochodów w dole. Na szczęście zbliżał się weekend, a ja miałem masę przewodników pożyczonych przez kolegów z tutejszego biura.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.dmz.net.pl/2008/09/24/podroze-korea-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podróże: Korea (2)</title>
		<link>http://blog.dmz.net.pl/2008/09/23/podroze-korea-2/</link>
		<comments>http://blog.dmz.net.pl/2008/09/23/podroze-korea-2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Sep 2008 05:00:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[korea]]></category>
		<category><![CDATA[photos]]></category>
		<category><![CDATA[travel]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.dmz.net.pl/?p=153</guid>
		<description><![CDATA[W poprzednim odcinku: &#8221;Aim śoly.&#8221; KACT. Wymiana tamponu. Jetlag, ryż z groszkiem i marchewką, sok, pieczywo i owoce. Hotel było oddalony tylko o jedną przecznicę od kompleksu, gdzie mieściła się nasza firma. Ale co to był za kompleks! Kilka budynków stojących na pierwszy rzut oka niezależnie od siebie, połączonych było piwnicą, poziomem B1. Zaczynało się to od [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.dmz.net.pl/wp-content/uploads/2008/09/coex.jpg" rel="lightbox[153]" title="Lake Food Court z okien naszego biura"><img class="aligncenter wp-image-210" title="Lake Food Court z okien naszego biura" src="http://blog.dmz.net.pl/wp-content/uploads/2008/09/coex-430x115.jpg" alt="" width="430" height="115" /></a></p>
<p>W poprzednim odcinku: &#8221;<em>Aim śoly</em>.&#8221; KACT. Wymiana tamponu. Jetlag, ryż z groszkiem i marchewką, sok, pieczywo i owoce.</p>
<p><span id="more-153"></span></p>
<p>Hotel było oddalony tylko o jedną przecznicę od kompleksu, gdzie mieściła się nasza firma. Ale co to był za kompleks! Kilka budynków stojących na pierwszy rzut oka niezależnie od siebie, połączonych było piwnicą, poziomem B1. Zaczynało się to od hotelu w północnej części kompleksu, przez Coex Center, KACT, budynek-wodospad, aż do budynku Hyundaia po drugiej stronie kwartału.</p>
<p><div class="wp-caption alignleft" style="width: 190px"><a title="Lake Food Court" rel="lightbox[153]" href="http://farm4.static.flickr.com/3233/2870604341_d6871348a5.jpg"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3233/2870604341_d6871348a5.jpg" alt="" width="180" height="120" /></a><p class="wp-caption-text">Food Court</p></div>Food Court, koreańskie fast-foody. Dziesiątki maleńkich restauracyjek oferujących dania, których niezmiennikiem jest ryż i kimchi. Jedyna rzecz, którą tam jadałem i była bardzo lokalna, to zupa wołowa. Cienka zupina, w zasadzie woda z tłuszczem, makaronem i kawałkami mięsa, bez smaku; ryż biały gotowany z odrobiną ryżu czarnego (efekt: ryż fioletowy); sól do tej zupy, nawet dużo soli; kimchi z kapusty, ostre, nie tykałem; woda, pałeczki i łyżka. Ryż wrzucić do zupy i wymieszać; dodać soli do smaku; kimchi wyrzucić do kosza. Popijać wodą, tym więcej, im więcej zjadło się kimchi przed wyrzuceniem do kosza.</p>
<p><div class="wp-caption alignright" style="width: 190px"><a title="COEX Mall" rel="lightbox[153]" href="http://farm4.static.flickr.com/3092/2871435360_44556ebbeb.jpg"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3092/2871435360_44556ebbeb.jpg" alt="" width="180" height="120" /></a><p class="wp-caption-text">COEX Mall</p></div>Sklepy z pamiątkami, elektroniką i największa księgarnia w Korei. W ogóle w COEX Mall wszystko było największe. Największy multipleks, największa księgarnia, samo centrum handlowe największe w Azji. Sklep Apple&#8217;a, Sony, kilka hamerykańskich fast-foodów (Mc, KFC, BK), dziesiątki normalnych restauracji. I to wszystko jeszcze bez wliczania w to Hyundai Building.</p>
<p>W budynku Hyundaia w piwnicy kolejna sekcja z restauracjami i supermarket (jedyny, jaki udało mi się znaleźć w okolicy), a nad tym 10 pięter sklepów z odzieżą, perfumami, odzieżą, meblami, odzieżą i odzieżą (<em>But I don&#8217;t <span style="text-decoration: underline;">like</span> Spam!!!</em>). To właśnie w restauracjach w Hyundaiu zamówiłem curry, do którego dostałem widelec, a nie pałeczki i łyżkę. No i tam też pierwszy raz jadłem kimchi z rzodkwi &#8211; oszustwo. Jak je zobaczyłem, to się ucieszyłem, że w końcu jakaś odmiana, trochę plasterków cytryny dobrze tym potrawom zrobi. To nie była cytryna. Właściwy kolor, właściwa konsystencja, niewłaściwa roślina. Akurat to kimchi nie było zbyt ostre i dało się zjeść, ale ja naprawdę miałem ochotę na cytrynę!</p>
<p>Na terenie COEX Mall można było zaobserwować jeszcze jedną, dwie rzeczy dotyczące ludzi. Po pierwsze: identyczne pary. Idą On i Ona, On Ją obejmuje, Ona Go przytula. Identyczne koszulki, identyczne spodnie, identyczne buty. Gdyby nie trzeciorzędowe cechy, ciężko byłoby dojść Które jest Które. Po drugie: androgyniczna moda. Właśnie nie uniseksowa, tylko wręcz androgyniczna. Facetów ubranych jak ich laski, czy po prostu w jaskrawe krzykliwe kolory potrafię zrozumieć. Ale pikowana różowa torba przewieszona przez ramię? Jedna z tych, w których szanująca się kobieta jest w stanie ukryć kuchnię wielkiego hotelu i zakład krawiecki? Po tej stronie Uralu to chyba tylko Elton John&#8230; A tam nosi takie torby wielu facetów, duzo więcej niż te Eltonowe 2%.</p>
<div id="attachment_168" class="wp-caption alignleft" style="width: 202px"><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Andong_jjimdak" target="_blank"><img class="size-full wp-image-168" title="Kurczak Andong (안동찜닭, Andong Jjimdak)" src="http://blog.dmz.net.pl/wp-content/uploads/2008/09/jjimdak.png" alt="Kurczak Andong(, Andong Jjimdak)" width="192" height="144" /></a><p class="wp-caption-text">Kurczak Andong</p></div>
<p>Dziś na koniec: kurczak z Andong &#8211; <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Andong_jjimdak" target="_blank">Andong Jjimdak</a> &#8211; jedyna pikantna potrawa, w której naprawdę zasmakowałem. Kawałki kurczaka gotowane w sosie sojowym, do tego makaron i różne warzywa. Podawane z ryżem i różnego rodzaju kimchi. No i woda, olbrzymie ilości wody.</p>
<p>Jadłem go tylko dwa razy, oba razy byłem zaproszony przez pracowników biura w Seulu, bo podawany jest w porcjach na 4-5 osób. Za pierwszym razem w knajpce w Suonie niedaleko bramy, gdzie zaklejono mi aparat w komórce, drugi raz w restauracyjce niedaleko KCAT. W Suonie z makaronu zrezygnowałem. Istnieje prosta zasada oceny potrawy: jak coś ma kolor brązowy, to jest z soi i można jeść; jak czerwony: nie jeść, będzie paliło. W <em>jjimdak</em> sos niby sojowy, ale pikantny jak diabli. Wszystko tym przesiąka. Kurczak, warzywa i makaron. Według znawców sprawy makaron podobno nasiąka najbardziej. Potwierdzam. Jedyny ratunek w wodzie i ryżu (znowu fioletowy). No i w&#8230; kimchi. W Suonie oprócz standardowego kimchi z kapusty dostaliśmy czarki z kimchi z rzodkwi, ale nie w formie żółtych plasterków, tylko białawych kostek zanurzonych w wodzie o lekko cierpkim smaku, bardzo przypominającej nasz chłodnik. O &#8222;temperaturze&#8221; potrawy niech świadczy to, że na koniec obiadu w Suonie u wszystkich przy stole występowały poty, ryż szedł w ilościach hurtowych, a woda &#8211; w przemysłowych.</p>
<p><strong>Recognition:</strong> the Andong Jjimdak picture used here is based on Wikipedia Commons <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Korean.cuisine-Andong.jjimdalk-01.jpg" target="_blank">image</a> and is licensed under <a href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.5/deed.pl" target="_blank">cc-by-sa-2.5</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.dmz.net.pl/2008/09/23/podroze-korea-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podróże: Korea (1)</title>
		<link>http://blog.dmz.net.pl/2008/09/22/podroze-korea-1/</link>
		<comments>http://blog.dmz.net.pl/2008/09/22/podroze-korea-1/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Sep 2008 05:00:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[korea]]></category>
		<category><![CDATA[photos]]></category>
		<category><![CDATA[travel]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.dmz.net.pl/?p=146</guid>
		<description><![CDATA[W zasadzie większość wpisów o podróżach to będą wpisy &#8222;spóźnione&#8221;, ale tak na prawdę to w czasie kiedy powinienem je pisać, nie miałem jeszcze tego bloga. Dziś pierwszy wpis z czegoś co się zanosi na serię (Seul, Oslo, Bruksela, różne wyjazdy grudniowe): Korea Wyjazd służbowy. Mój pierwszy wyjazd poza Europę, mój pierwszy wyjazd do Zupełnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a title="Taras na dachu hotelu" rel="lightbox" href="http://blog.dmz.net.pl/wp-content/uploads/2008/09/hotel.jpg"><img class="aligncenter wp-image-210" src="http://blog.dmz.net.pl/wp-content/uploads/2008/09/hotel-430x115.jpg" alt="" width="430" height="115" /></a></p>
<p>W zasadzie większość wpisów o podróżach to będą wpisy &#8222;spóźnione&#8221;, ale tak na prawdę to w czasie kiedy powinienem je pisać, nie miałem jeszcze tego bloga. Dziś pierwszy wpis z czegoś co się zanosi na serię (Seul, Oslo, Bruksela, różne wyjazdy grudniowe):</p>
<p><span id="more-146"></span> <strong>Korea</strong></p>
<p>Wyjazd służbowy. Mój pierwszy wyjazd poza Europę, mój pierwszy wyjazd do Zupełnie Innej Kultury. Pamiętam kable trakcji, dziwną modę, kimchi, kurczaka Andong (안둥찜닭), Coex Mall i 12 godzin lotu.</p>
<p><div class="wp-caption alignleft" style="width: 190px"><a title="Wnętrze samolotu relacji Niemcy-Korea" rel="lightbox[146]" href="http://farm4.static.flickr.com/3272/2870308721_8763803833.jpg"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3272/2870308721_8763803833.jpg" alt="" width="180" height="120" /></a><p class="wp-caption-text">Airbus</p></div>Początek podróży był raczej &#8222;standardowy&#8221;: lot z Wrocławia do Frankfurtu był zwyczajny. We Frankfurcie  wsiadłem na pokład niedużego airbusa i zaczęła sie przygoda. Przespałem maksymalnie 2 z 11 godzin. Przede mną siedział koreański staruszek, który śpiąc tak się rzucał w swoim fotelu, że kolano bolało mnie jeszcze 3 dni. Malutki stary człowiek &#8211; kto by pomyślał. Na szczęście biblioteka samolotu była dość bogata i obejrzałem połowę ich filmów. Na pożegnanie człowieczek zrzucił mi ze schowka na podłogę torbę z aparatem. &#8222;<em>Aim śoly</em>.&#8221; Jasne&#8230;</p>
<p><div class="wp-caption alignright" style="width: 106px"><a title="Wnętrze Korea City Air Terminal" rel="lightbox[146]" href="http://farm4.static.flickr.com/3286/2870312223_58da0e2fdf.jpg"><img class="" src="http://farm4.static.flickr.com/3286/2870312223_58da0e2fdf.jpg" alt="" width="96" height="144" /></a><p class="wp-caption-text">Wnętrze KCAT</p></div>Przedostałem się przez imigrację, a dzięki informacjom przysłanym mi z biura w Seulu i pomocy uczynnych ludzi wsiadłem do właściwego autokaru i w końcu usnąłem. Kiedy w pewnym momencie rozbudziłem się, zobaczyłem, że autobus jest już w środku miasta, trzeba przestać kimać. Traf chciał, że biuro naszej firmy znajduje się w tym samym budynku, co <abbr title="Korea City Air Terminal">KCAT</abbr> (kawałek lotniska w środku miasta i, dodatkowo, przystanek autokarów), wszedłem więc na górę, przywitałem się i zapowiadając się na następny dzień, uciekłem do hotelu w końcu się wyspać.</p>
<p><div class="wp-caption alignleft" style="width: 131px"><a title="Sterowanie klozetem" rel="lightbox[146]" href="http://farm4.static.flickr.com/3135/2870309351_6801106738.jpg"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3135/2870309351_6801106738.jpg" alt="" width="121" height="180" /></a><p class="wp-caption-text">Sterowanie</p></div>Hotel Ibis jak w Europie &#8211; nieduży pokoik z olbrzymim łóżkiem, telewizorem, obszarem do pracy, szafą i łazieneczka z umywalką, prysznicem i klozetem z dziesiątkami przycisków, setkami światełek i do tego takim, który robi &#8222;wrruuum!!!&#8221;, jak się zapala światło w łazience (to nie jest żart &#8211; po włączeniu światła draństwo przechodziło <abbr title="Power-On Self Test">POST</abbr>a). Tak mnie skołował ten cud techniki i mekka inżynierów, że przez 10 minut dochodziłem do tego, gdzie się spuszcza wodę. Okazało się, że normalnie. Przyciskiem z boku kontenera na wodę. A ja głupi zastanawiałem się, który to guzik na konsolecie. Dobrze, że nic nie dotykałem, bo bym jeszcze włączył wymianę tamponu&#8230;</p>
<p><div class="wp-caption alignright" style="width: 190px"><a title="Śniadanie po europejsku" rel="lightbox[146]" href="http://farm4.static.flickr.com/3128/2870389613_323d914140.jpg"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3128/2870389613_323d914140.jpg" alt="" width="180" height="120" /></a><p class="wp-caption-text">Śniadanie</p></div>Obudziłem się o północy, włączyłem telewizor, lapa, w Polsce siedemnasta, to pogadałem z rodzinką. Poszedłem spać i wstałem już o godzinie właściwej, żeby po prysznicu i śniadaniu dotrzeć do biura na 10tą rano. Śniadanie, jak można po Ibisie oczekiwać, zbliżone do tego, co doskonale znam. W sumie poza jednym lunchem na mieście, tylko w jadalni hotelu regularnie używałem widelca. Jajecznica, pomidorek z jakimś twarogiem (nie wnikam), ryż z groszkiem i marchewką, sok, pieczywo i owoce.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.dmz.net.pl/2008/09/22/podroze-korea-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

